Staż to bardzo dobre doświadczenie

Staż to bardzo dobre doświadczenie

Wywiad z Dawidem Kotem, stażystą w firmie geodezyjnej Geoprzem

 

– Dlaczego wybrał Pan firmę geodezyjną na miejsce odbywania stażu?

Wybór był prosty, ponieważ uczę się w Zespole Szkół imienia Xawerego Dunikowskiego w Zawierciu, w klasie o profilu geodezyjnym. Jest to właściwie moje zainteresowanie, ponieważ obrałem sobie tę specjalizację w kształceniu z zamiarem, aby rozwijać się w tym kierunku. Staż jest jedną z szans, aby nauczyć się tego, czego w szkole nie ma – czyli prawdziwej pracy.

– Czy wiąże Pan przyszłość z tym zawodem?

Obecnie tak, choć wszystko zależy od tego, jak w przyszłości będzie kształtował się rynek geodezyjny i czy nadal będą miejsca pracy. Uważam, że geodeta to bardzo interesujący zawód, który nie jest monotonny – ciągle coś się dzieje. Zawsze jest inne zlecenie, nigdy nie ma takich samych okoliczności, a także wciąż pojawiają się różne, czasem trudne do rozwiązania przypadki, przy których trzeba się nagłowić.

– Co należało do Pana zadań?

Przede wszystkim gdy jest się uczniem, trzeba uważnie słuchać pracodawcy i kolegów z pracy, uczyć się od nich i po prostu uważać na to, co mówią i co pokazują. Stażysta nie dostaje rzeczy do nauki, tylko czasem jest przysłowiowo rzucany na głęboką wodę. Działa to na zasadzie „zróbcie nam to, a my sprawdzimy i powiemy Wam czy dobrze”. W szkole też odbywają się zajęcia praktyczne, ale wiadomo, że nie jest to na takim poziomie jak praca w firmie geodezyjnej. W szkole nie mamy nawet takich urządzeń, przynajmniej na razie, jakich używają geodeci, np. odbiorników GPS, tachimetrów elektronicznych.

– Jak wyglądał zwykły dzień z życia stażysty?

Po pierwsze przyjazd do pracy był na godzinę siódmą. Przygotowywaliśmy swoje miejsce pracy, kompletowaliśmy materiały, które były potrzebne, żeby stworzyć panel w terenie. Później należało się przebrać w odpowiedni strój roboczy, oczywiście żeby nie pobrudzić sobie ubrania, ponieważ często chodziło się po różnych krzakach i błocie. Odpowiednie buty do pracy były konieczne. Następnie zabieraliśmy potrzebny sprzęt i wyjeżdżaliśmy w teren. W terenie wykonywaliśmy różne pomiary, najczęściej robiło się je w parach. Po wykonanych pomiarach sprawdzaliśmy jeszcze inne rzeczy na miejscu, a jeżeli nie było takiej potrzeby to wracaliśmy do biura, żeby zgrać wszystkie dane z elektronicznych urządzeń i instrumentów pomiarowych na komputer. A później trzeba było opracować wyniki. Zestawienie wyników było dość czasochłonne, wiązało się również z wieloma procedurami np. zgłoszeniem do starostwa i urzędu. Ponadto, są różne normy, które trzeba wykazać w tych pomiarach i trzeba było je opracować, żeby wszystko się ze sobą zgadzało.

– Jak oceniłby Pan swoje perspektywy na zatrudnienie przed i po stażu?

Myślę, że przed stażem były właściwie znikome, po stażu na pewno te szanse wzrosły, choć z pewnością nie można być w 100% pewnym, że będzie się miało zatrudnienie. Rynek pracy jest bardzo trudny i wymagający. Gdyby była możliwość, chętnie jeszcze raz wziąłbym udział w takim stażu. Było to bardzo dobre doświadczenie w życiu zawodowym, dzięki niemu można było się czegoś nauczyć. W przyszłości idąc do firmy można powiedzieć, że odbyło się taki staż i już trochę zna się tę pracę.

– Jakie są szanse na zatrudnienie w firmie geodezyjnej?

Bardzo wiele zależy od rozwoju rynku geodezyjnego oraz od liczby zleceń, jakie firma będzie miała w przyszłości. Oczywiste jest, że jeżeli nie będzie zleceń, to firmy nie będą zatrudniać nowych pracowników. Są różne momenty w danej branży, czasem zdarza się dobry sezon i jest naprawdę dużo pracy, a czasem troszkę mniej.